piątek, 21 grudnia 2012
Straszne.
Prawdziwa twarz sportu polskiego...
piątek, 27 sierpnia 2010
O biednym człowieku.
Przeżyć 61 lat i nie odnotować żadnego osobistego, ani ogólnospołecznego sukcesu, to straszna trauma. Taki efekt ciągłej, bezkompromisowej walki o akceptację większości, której praktycznie, nigdy nie udało się uzyskać, może faktycznie doprowadzić człowieka do zaburzeń psychicznych. Piszę o Jarosławie Kaczyńskim. Od dziesiątków lat, same porażki. Nie będę ich wyliczał chronologicznie, bo zajęłoby to zbyt dużo uwagi ewentualnych czytelników. Zaczęło się od braku akceptacji pracy obu panów, przez Lecha Wałęsę. Powie ktoś, że to marny argument, bo prymitywizm tamtej prezydentury i jej otoczenia, był gołym okiem widoczny. Tak, ale to wynik demokracji, o którą ci panowie tak intensywnie, podobno walczyli. Trzeba było pracować nad zmianą postaw Polaków w takich warunkach, w tym konkretnym czasie i w tym miejscu, a nie obrażać się na rezultaty demokracji. Panu Jarosławowi, jak widać, stan zagniewanej duszy, pozostał do dziś. Po 4.07.2010 roku, identyczny brak zadowolenia z wyników demokracji, pozostał. Gorzej, właściwie przeprowadzone wybory, zostały, przez tego biednego, chorego na absolutną władzę człowieka, po prostu oplute. To już jest groźne nie tylko dla p. Jarosława, ale dla Polski i Polaków. Gorzej, bo to co spotkało tego człowieka: bezsensowna śmierć brata i w tym samym czasie śmiertelna choroba Matki, a prawie natychmiast "śmiertelna" porażka wyborcza, odmieniłoby w 61 roku życia, każdego, zdrowego psychicznie człowieka. A tu nic. Jeszcze straszniej!! Można siebie, trochę można rodzinę, ale nie można NARODU, narażać w świecie, na opinię grupowych psychopatów. Zbyt mocno, uzależnieni jesteśmy od, po prostu, pieniędzy innych nacji, aby stwarzać wrażenie graniczące z pewnością, że Polska i Polacy to "dziki kraj", któremu nie można ufać, który jest mało odpowiedzialny i nie będzie w przyszłości oddawał innym, dziś pożyczanych pieniędzy. A to już nie jest sprawa osobista, to sprawa naszych dzieci i wnuków. To sprawa wiarygodności Polski w świecie, Polski przyszłości. Współczuję biednemu człowiekowi, ale zmuszony jestem eliminować Go z przestrzeni politycznej. Pro publico bono..
piątek, 30 lipca 2010
System sportu polskiego.
Szanowny Panie Sławomirze !
Dlaczego mam się dziwić. Jest Pan inteligentnym analitykiem. Faktom się nie zaprzecza bo to kompromitacja. Pójdę za Pana tokiem myślenia chociaż nie odnosi się Pan do najważniejszych myśli ( i faktów ) zasygnalizowanych w mojej korespondencji.
Generalnie. Nie interesują mnie ustroje. Interesuje mnie liczba Polaków uczestniczących w szeroko pojętej kulturze fizycznej na każdym etapie wtajemniczenia. Od tej liczby zależy (m.in.) i zdrowie społeczeństwa i liczba medali!!
Ilu uprawiało sport: u nas 6% a w Szwecji 40% . Ale było 2 razy tyle medali . Służę tabelami statystycznymi.
Szanowny Panie Redaktorze!
W załączeniu prześlę Panu treść mojej korespondencji z Panem Sławomirem Krasuckim, w której usiłuję namówić MSiT do zainspirowania środków masowej informacji / szczególnie prasy bo ta zostaje do wglądu /, aby podjąć publiczną rozmowę o dalszych losach systemu sportu polskiego. Mam odpowiedz Pani Jakubiak, że Komisja czeka na „materiał” z MSiT. Odpowiedz znajdzie Pan w e-mailu p. S. Krasuckiego. Na stronach MSiT można znaleźć szczegółowo opracowane dokumenty lecz trudno oczekiwać, aby w gminach i powiatach znano ich zawartość, a nauczyciele i działacze samorządowi chcieli pokonywać ich zawiłości. Proszę samemu spróbować. Dostępne i powszechne kluby sportowe to podstawowe miejsce do uprawiania sportu na każdym poziomie. Uczestnictwo w organizowanych przez te kluby zajęciach nie powinno nastręczać na początku pytania: za ile?
To, niestety, „przepędza” z „podstawówki” sportowej, tysiące młodych dziewcząt i chłopców. Niech podatnicy w redakcyjnej rozmowie zadecydują czy ich dzieciom należy się powszechnie dostępny klub sportowy .MSiT pisze, że dziennikarze nie chcą takiej dyskusji . Nie mogę w to uwierzyć. Minione 20 lat pokazuje, że musi minąć jeszcze raz tyle /oby/, aby polskie
rodziny mogły płacić na funkcjonowanie w większości , prywatnych klubów sportowych. Tylko sieć dostępnych klubów
może emanować dalszymi, prostymi i zrozumiałymi elementami /na dziś/ polskiego systemu sportowego.
Z poważaniem Marek Szczepkowski

Dlaczego nie można dyskutować publicznie, w telewizji, w prasie i.t.d. na temat organizacji sportu w Polsce.Poprzedni system wielosekcyjnych klubów wspieranych z budżetów MON, policji, związków zawodowych ,Ministerstwa Oświaty i.t.p., przynosił Polsce około 20 medali olimpijskich. Dzisiejszy ledwo 10. A minister obrony narodowej Niemiec gratuluje 760 etatowym wojskowym sportowcom ponad połowy zdobytych przez całą reprezentację medali. Im nie przeszkadza kapitalizm, a nasi zlikwidowali wojskowe ośrodki sportowe oszczędzając na jeden, zbędny czołg. Pani Jakubiak odpisała mi, że Ona czeka, aż Minister Sportu się wypowie. A kolejne młode pokolenia Polaków mają coraz mniej możliwości uprawiania sportu. Potrzebna jest publiczna debata.
System sportu polskiego.
Szanowny Panie Sławomirze !
Dlaczego mam się dziwić. Jest Pan inteligentnym analitykiem. Faktom się nie zaprzecza bo to kompromitacja. Pójdę za Pana tokiem myślenia chociaż nie odnosi się Pan do najważniejszych myśli ( i faktów ) zasygnalizowanych w mojej korespondencji.
Generalnie. Nie interesują mnie ustroje. Interesuje mnie liczba Polaków uczestniczących w szeroko pojętej kulturze fizycznej na każdym etapie wtajemniczenia. Od tej liczby zależy (m.in.) i zdrowie społeczeństwa i liczba medali!!
Ilu uprawiało sport: u nas 6% a w Szwecji 40% . Ale było 2 razy tyle medali . Służę tabelami statystycznymi.
Szanowny Panie Sławomirze !
Dlaczego mam się dziwić. Jest Pan inteligentnym analitykiem. Faktom się nie zaprzecza bo to kompromitacja. Pójdę za Pana tokiem myślenia chociaż nie odnosi się Pan do najważniejszych myśli ( i faktów ) zasygnalizowanych w mojej korespondencji.
Generalnie. Nie interesują mnie ustroje. Interesuje mnie liczba Polaków uczestniczących w szeroko pojętej kulturze fizycznej na każdym etapie wtajemniczenia. Od tej liczby zależy (m.in.) i zdrowie społeczeństwa i liczba medali!!
Ilu uprawiało sport: u nas 6% a w Szwecji 40% . Ale było 2 razy tyle medali . Służę tabelami statystycznymi.
Szanowny Panie Redaktorze!
W załączeniu prześlę Panu treść mojej korespondencji z Panem Sławomirem Krasuckim, w której usiłuję namówić MSiT do zainspirowania środków masowej informacji / szczególnie prasy bo ta zostaje do wglądu /, aby podjąć publiczną rozmowę o dalszych losach systemu sportu polskiego. Mam odpowiedz Pani Jakubiak, że Komisja czeka na „materiał” z MSiT. Odpowiedz znajdzie Pan w e-mailu p. S. Krasuckiego. Na stronach MSiT można znaleźć szczegółowo opracowane dokumenty lecz trudno oczekiwać, aby w gminach i powiatach znano ich zawartość, a nauczyciele i działacze samorządowi chcieli pokonywać ich zawiłości. Proszę samemu spróbować. Dostępne i powszechne kluby sportowe to podstawowe miejsce do uprawiania sportu na każdym poziomie. Uczestnictwo w organizowanych przez te kluby zajęciach nie powinno nastręczać na początku pytania: za ile?
To, niestety, „przepędza” z „podstawówki” sportowej, tysiące młodych dziewcząt i chłopców. Niech podatnicy w redakcyjnej rozmowie zadecydują czy ich dzieciom należy się powszechnie dostępny klub sportowy .MSiT pisze, że dziennikarze nie chcą takiej dyskusji . Nie mogę w to uwierzyć. Minione 20 lat pokazuje, że musi minąć jeszcze raz tyle /oby/, aby polskie
rodziny mogły płacić na funkcjonowanie w większości , prywatnych klubów sportowych. Tylko sieć dostępnych klubów
może emanować dalszymi, prostymi i zrozumiałymi elementami /na dziś/ polskiego systemu sportowego.
Z poważaniem Marek Szczepkowski

Dlaczego nie można dyskutować publicznie, w telewizji, w prasie i.t.d. na temat organizacji sportu w Polsce.Poprzedni system wielosekcyjnych klubów wspieranych z budżetów MON, policji, związków zawodowych ,Ministerstwa Oświaty i.t.p., przynosił Polsce około 20 medali olimpijskich. Dzisiejszy ledwo 10. A minister obrony narodowej Niemiec gratuluje 760 etatowym wojskowym sportowcom ponad połowy zdobytych przez całą reprezentację medali. Im nie przeszkadza kapitalizm, a nasi zlikwidowali wojskowe ośrodki sportowe oszczędzając na jeden, zbędny czołg. Pani Jakubiak odpisała mi, że Ona czeka, aż Minister Sportu się wypowie. A kolejne młode pokolenia Polaków mają coraz mniej możliwości uprawiania sportu. Potrzebna jest publiczna debata.
Szanowny Panie Redaktorze!
W załączeniu prześlę Panu treść mojej korespondencji z Panem Sławomirem Krasuckim, w której usiłuję namówić MSiT do zainspirowania środków masowej informacji / szczególnie prasy bo ta zostaje do wglądu /, aby podjąć publiczną rozmowę o dalszych losach systemu sportu polskiego. Mam odpowiedz Pani Jakubiak, że Komisja czeka na „materiał” z MSiT. Odpowiedz znajdzie Pan w e-mailu p. S. Krasuckiego. Na stronach MSiT można znaleźć szczegółowo opracowane dokumenty lecz trudno oczekiwać, aby w gminach i powiatach znano ich zawartość, a nauczyciele i działacze samorządowi chcieli pokonywać ich zawiłości. Proszę samemu spróbować. Dostępne i powszechne kluby sportowe to podstawowe miejsce do uprawiania sportu na każdym poziomie. Uczestnictwo w organizowanych przez te kluby zajęciach nie powinno nastręczać na początku pytania: za ile?
To, niestety, „przepędza” z „podstawówki” sportowej, tysiące młodych dziewcząt i chłopców. Niech podatnicy w redakcyjnej rozmowie zadecydują czy ich dzieciom należy się powszechnie dostępny klub sportowy .MSiT pisze, że dziennikarze nie chcą takiej dyskusji . Nie mogę w to uwierzyć. Minione 20 lat pokazuje, że musi minąć jeszcze raz tyle /oby/, aby polskie
rodziny mogły płacić na funkcjonowanie w większości , prywatnych klubów sportowych. Tylko sieć dostępnych klubów
może emanować dalszymi, prostymi i zrozumiałymi elementami /na dziś/ polskiego systemu sportowego.
Z poważaniem Marek Szczepkowski

Dlaczego nie można dyskutować publicznie, w telewizji, w prasie i.t.d. na temat organizacji sportu w Polsce.Poprzedni system wielosekcyjnych klubów wspieranych z budżetów MON, policji, związków zawodowych ,Ministerstwa Oświaty i.t.p., przynosił Polsce około 20 medali olimpijskich. Dzisiejszy ledwo 10. A minister obrony narodowej Niemiec gratuluje 760 etatowym wojskowym sportowcom ponad połowy zdobytych przez całą reprezentację medali. Im nie przeszkadza kapitalizm, a nasi zlikwidowali wojskowe ośrodki sportowe oszczędzając na jeden, zbędny czołg. Pani Jakubiak odpisała mi, że Ona czeka, aż Minister Sportu się wypowie. A kolejne młode pokolenia Polaków mają coraz mniej możliwości uprawiania sportu. Potrzebna jest publiczna debata.